Sklep nie ma dobrego towaru, ale ma atmosferę.
Szukam czarnej herbaty i słyszę głos pana krzątającego się w poszukiwaniu wafelków.
– Te byłyby dobre, ale wie pan, ukraińskie, takich nie biorę – macha torebką w kierunku sprzedawcy.
Potem rozkłada swoje rzeczy przy kasie, sprytnie blokuje miejsce mojej herbacie i rusza w poszukiwaniu piwa.
– Wie pan, sąsiada się nie wybiera, z drugiej strony czy Niemcy lepsi?….., chyba nie, najlepsi to już Czesi – pan powoli pakuje zakupy i czeka na reakcję sprzedawcy a ponieważ jej brak, to podgrzewa atmosferę pytaniami
– A pan to o polityce nie rozmawia? A pan to może Ukrainiec? – rzuca na koniec
– Nie, Polak, ale taki niestandardowy – odpowiada chudy sprzedawca zza kasy
Mężczyzna wychodzi.
– Wie pani, dla takich to tylko eutanazja – mówi
Płacę za herbatę i wracam do gabinetu.
