– Bardzo często wymyślam czarne scenariusze, boję się, że stanie się coś złego a potem wyobraźnia podsuwa mi mroczne obrazy. Tak się dzieje od dawna. Zawodowo zajmuję się tworzeniem obrazów i scenariuszy więc z jednej strony to naturalne, ale te osobiste, katastroficzne są bardzo męczące……
Marcin ustawia na środku stołu postać z kolorową piłką na głowie (to on) i czarną kaczkę 3D (to objaw – lęk, który kreuje czarne historie). Stoją blisko siebie, kaczka jest zwrócona w jego stronę, widzi ją kątem oka.
– Jesteśmy kontrastowi, wyraźni, sytuacja znana, można powiedzieć – normalna – mówi
To z pozoru niewinne określenie jest zgodą na istnienie objawu. Dodatkowo mam wrażenie, że Marcin jakąś część kaczki uważa za ważną i chce (świadomie lub nie) zachować. Klasyka.
– Czy chcesz zostawić objaw? Jeśli tak, to stań w takim miejscu w przestrzeni, które będzie symbolicznie mówiło o rozstaniu.
Marcin odsuwa się od kaczki, staje do niej tyłem (przestają się widzieć, nie mają relacji). Zmiana powoduje ulgę.
W następnym kroku próbujemy ustalić powód pojawienia się objawu. W tym celu, na linii wzroku kaczki, w miejscu, w którym przed chwilą stała postać z kolorowa piłką na głowie, Marcin intuicyjnie kładzie mały szary sześcian. Początkowo nie potrafi powiedzieć co on reprezentuje, ale pojawienie się trzeciej figurki, która skoncentrowała całą uwagę kaczki, wywołuje niepokój.
Przenoszę figurkę Marcina do nowej przestrzeni, nie ma w niej objawu.
– Czuję spokój, swobodę……., ale w tamtej przestrzeni został sześcian a on………teraz już wiem……….. reprezentuje poczucie bezpieczeństwa. Gdy się pojawił kaczka złagodniała, w pewnym sensie ona dba o moje poczucie bezpieczeństwa…..
– Trochę przewrotne a trochę magiczne myślenie. Czy lęk rzeczywiście powoduje, że jest bezpieczniej, czy chroni nas i innych przed czymś złym?
– Jeżeli wybiegamy myślą do przodu to możemy coś przewidzieć, czemuś zapobiec, czegoś nie zrobić albo coś zrobić.
– Tak, ale do czego potrzebny jest lęk? Czy nie lepiej kierować się mądrością, rozsądkiem, uważnością, intuicją……. , miłością? Moim zdaniem to lepsi doradcy. Pokazują zdecydowanie większą perspektywę, w przeciwieństwie do lęku, który z reguły zawęża pole widzenia i zmniejsza sprawczość, bo skupiamy się na emocji a nie szukaniu rozwiązania.
– Czyli lęk nie jest potrzebny???
– Jest potrzebny, jest ważną informacją, którą dobrze rozpakować i zrozumieć, ale z reguły jest kiepskim, stronniczym doradcą. Obsadzanie go w randze strażnika bezpieczeństwa naszego życia jest ryzykowne i niebezpieczne. Jeśli uważamy, że nasz lęk ma ratować innych, albo zapobiegać katastrofom, to przypisujemy sobie moc, której nie posiadamy. Wnosimy na piedestał coś, czym powinniśmy się zaopiekować.
– A jeśli jest noc i mam dwie drogi przez las – jedna oświetlona a druga nie. Lęk mówi, że może być niebezpiecznie i decyduję pójść tą oświetloną. Może ratuje mi życie?
– Pytanie co powiedziałaby intuicja, rozważność, mądrość kierująca się doświadczeniem? Pytanie dokąd idziesz, dokąd każda z dróg prowadzi, co o nich wiesz oprócz tego, że jedna jest oświetlona a inna nie, co ci może zagrozić i czego się boisz? Może warto poczekać do świtu… Pewności nigdy nie ma, ale jeśli decyzję podejmujemy na chłodno, na podstawie większej ilości danych, szansa, że będzie bezpieczniej wzrasta. Tak przy okazji – intuicja doradza spokojnie, nie szarpią nią emocje, mówi cicho i wyraźnie. Lęk jest jej przeciwieństwem.
– A ja całe życie myślałem, że lęk chroni i broni…..
– Może warto zmienić przekonanie. Nie chodzi o to, żeby pozbyć się lęku i w to miejsce włożyć brak odpowiedzialności, naiwność, niedojrzałość czy myślenie życzeniowe. Warto zbudować nowe przekonanie, w którym poczucie bezpieczeństwa opiera się na zupełnie innym sposobie myślenia a kreowaniem obrazów przyszłości zajmie się nowa grupa „doradców”.
