Sobotni poranek nad Wisłą

Sobota rano na bulwarach warszawskich pachnie piwem, od mostu Gdańskiego do Mostu Łazienkowskiego unosi się zapach piwa z poprzedniej nocy. Największą grupę stanowią ekipy sprzątające – energicznie wrzucają niebieskie i zielone torby pełne szkła i odpadów do małych samochodów przypominających zabawki. Obok, osoby które jeszcze nie wróciły do domu – pary namiętnie całujące się na nadbrzeżnych schodkach, niektóre pewnie pod mocnym wpływem poprzedniego wieczoru, bo obecność papierowych torebek z resztkami jedzenia tuż obok, nie robi na nich wrażenia. Zmęczeni nocą wędrowcy z wygasłym papierosem w ustach tkwiący w bezruchu na ławkach i ci, którzy po prostu wracają w strojach wskazujących na wracanie a nie wychodzenie. Obok miłośnicy sportu, dobrego wyglądu i ci, którzy, podobnie jak łowcy miejscówek na bałtyckiej plaży rozbijają swoje parawany, zajmują najbardziej lukratywne miejscówki – do opalania, do ćwiczenia, do ekspozycji. Oni spędzą na bulwarach sobotnie przedpołudnie a może nawet więcej czasu. Do tego turyści – oglądają, zaglądają, czytają – z małymi plecaczkami, butelką wody w ręku i gotowością zobaczenia wszystkiego co jest do zobaczenia. I pan, który zbiera butelki na sprzedaż – w przeciwieństwie do ekip sprzątających, układa je niezwykle dokładnie w plecakach i torbach – denkami do góry, pogrupowane w perfekcyjny sposób.

@2026 Beata Chmielewska Gabinet Pomocy Psychologicznej Puenta. Wszelkie prawa zastrzeżone