Stawiam przy kasie dwa wypchane po brzegi kosze
– Ho, ho jak nic będzie jutro szkolenie – mówi sprzedawca wyciągając z kosza wafle, chipsy, jabłka i inne przekąski – Herbata to moim zdaniem za dobra, niech pani weźmie tańszą a kefirek to też dla studentów?
Kiwam przecząco głową, pan skanuje kolejne artykuły i opowiada
– Słyszałem ostatnio w radiu o stylach przywiązania, wie pani – mam problem z dziewczyną, bo jak tu nie mieć jak ona chyba ma styl unikowy a ja ambiwalentny czy coś takiego. Jak pani myśli, mamy szansę?
Rozmowę na szczęście przerywa właściciel sklepu, wychodzi wzburzony z zaplecza i rzuca w kierunku kasjera
– To się w głowie nie mieści, będę musiał czipować masło, znów ktoś ukradł 3 sztuki! Mam podejrzenie, że to ta babcia, za rękę nie złapałem, ale czuję, że to ona. Jak potrzebuje to mogłaby przyjść i poprosić, albo wziąć to najtańsze a ona co bierze – dużą osełkę, tę najbardziej wypasioną. Wstydu nie ma.
– A ja słyszałem, że w Arkadii to kobiety w ustach szminki wynoszą – dzieli się informacją nie do pobicia pan rozkładający towar na półce
– Jak to w ustach panie Tomku? – pyta z niedowierzaniem i ciekawością z głosie pani Grażynka z kolejki
– No, odgryza szminkę, chowa w gębie i wynosi – tłumaczy sprzedawca – złapać taką to prawie niemożliwe.
Trochę skołowana biorę swój karton i wychodzę ze sklepu, pan z końca kolejki pomaga mi otworzyć drzwi
– Gdyby następnym razem ktoś pytał gdzie pani pracuje – wystarczy powiedzieć, że w Żabce na kasie i po sprawie, więcej pytań nie będzie – radzi po cichu.
