– Pani Beatko, to co, życzy sobie pani boróweczki dzisiaj? – pyta używając dwóch zdrobnień w jednym zdaniu pan Jurek.
Zaraz wdrapie się po krętych schodach na mój strych, mijając po drodze pana Zbyszka i Patryka. Będę miała śniadanie. Klatka mała a ruch od miesiąca straszny.
– Pani Beatko, może pani otworzyć drzwi i zrobić przeciąg, bo pracować się nie da? – pyta podając pojemnik z owocami
Pewnie, że mogę. Do pokoju wpada muzyka i rozmowy ekipy remontowej.
– A ja sobie załatwiłem przeciąg – chwali się pan Jurek kolegom
Czuję jakbyśmy wszyscy pracowali we wspólnym pomieszczeniu – stukanie w klawiaturę, szuranie szpachli, zapach materiału do gruntowania ściany. Każdy zajęty swoim, miło w sumie.
– Co to kurwa jest? To ma być fuga? – pyta z naciskiem na „kurwa” i „fuga” pan Zbyszek
– Moje życie, bez pana obecności przy boku, nie miałoby większego sensu – odpowiada Patryk
– Wyłącz te radio – domaga się pan Zbyszek
– Jakie radio? – pyta Patryk
– No gadasz i gadasz …..
Za chwilę słychać siarczyste kichnięcie pana Zbyszka i głos Patryka
– Załóż koszulkę, bo cię połamie
Patryk zostawia na drewnianych belkach, zastępujących czasowo poręcz, miłe napisy. Odwdzięczam mu się tym samym.
– Miłego dnia!
– Miłego dnia!
– Hejka!
Rysuję ołówkiem uśmiechniętą buźkę. I tak sobie rozmawiamy.
