
Moja praca jest w sumie niezwykła …….
Zdarza się, że pacjenci po zakończonej terapii, są w pewnym sensie, dalej obecni w moim życiu i jak się okazuje – ja w ich też.
Pani Monika przysyła smsa z wakacji na Maderze
– Pani Beato, czytam właśnie Solaris Lema i przypomniała mi się figurka kosmonautki, panięta pani?
– Tak, pamiętam, dziesięć lat temu leciała pani w kosmos………
– I dobrze mi z tym obrazem!
Pan Maciej przychodzi po trzech latach na konsultację
– Ta figurka owcy, pamięta pani, wtedy gdy miałem zmienić pracę……
– Tak, owca z czerwonymi oczami
– Dokładnie
Czasami obrazy zostają gdzieś w pamięci na półce i wystarczy jedno zdanie, żeby były wyraźne. Jak to się dzieje, że pamiętam po latach babcię ze strony matki reprezentowaną przez sejf – nie wiem, ale zdarza się, że pamiętam i to wcale nie tak rzadko.
Pewnie nic w tym dziwnego, bo gdy przypadkiem spotkałam ortopedę, który mnie operował dziesięć lat temu, nasza rozmowa wyglądała mniej więcej tak
– Dzień dobry panie doktorze
– Dzień dobry, wiedziałem, że panią znam, ale nie mogę sobie przypomnieć czy operowałem łąkotkę czy więzadło?
