
W spożywczym niedaleko domu spotykam trzech żołnierzy w wieku mniej więcej od 6 do 11 lat, w pełnym umundurowaniu – w hełmach na małych głowach i z karabinami przerzuconymi przez ramię. Żołnierze kupują dużą tubkę truskawkową i chipsy, płaci najstarszy. Potem widzę jak salutują przed pomnikami rozsianymi w pobliżu cytadeli a w przerwach piją na spółkę mleczny napój.
Ponieważ jest sobota, w tle rozłożył się targ śniadaniowy, dziś dzień koreański. Na trzecim planie, nad zieloną fosą, powstaje po cichu betonowa kładka. Z szacunku do historii niszczy teraźniejszość i dzieli ludzi.
Sytuację ratują dziki, które zmuszają lokalną społeczność do oddolnego współdziałania (komunikat chroniony koszulką foliową na zdjęciu) . Prawie każdy widział, albo słyszał o dziku w okolicy i wszyscy zgodnie przymykają bramę parku (Parku Żeromskiego).
