
Wydarzenie traumatyczne mija, ale zostawia ranę, która ma duży wpływ na nasze życie. Żeby poradzić sobie z traumą i żyć dalej, bardzo często rezygnujemy z ważnej części siebie – tworzymy nowy sposób relacji ze światem oparty na braku cechy, którą zamroziliśmy, zakopaliśmy, zamknęliśmy gdzieś głęboko w szafie, w piwnicy, na strychu….
Dla Aleksandry traumą było odejście ojca wiele lat temu.
– Wtedy jakaś część mnie zwinęła się i odkleiła – mówi
Buduje na stole obraz, który w sposób symboliczny pokazuje dysocjację – smukły, drewniany pionek bez koloru to ona, żółta kostka z rysunkiem ślimaka to cecha, którą straciła
– Widzę, że jestem w kompletnym bezruchu, taka zastygła, może nawet na wdechu – zastanawia się Aleksandra
– Co może reprezentować kostka ze ślimakiem?
– Przychodzi mi do głowy spontaniczność…….tak, chyba przestałam być spontaniczna…..
– Chciałabyś odzyskać tę cechę?
– Zdecydowanie
– Jak wyglądałaby twoja figurka, gdybyś znów była spontaniczna?
Aleksandra długo szuka odpowiedniego symbolu w koszu, ale nie może znaleźć. Ostatnio podobną sytuację uratowała szuflada w kuchni z tak zwanym „mydłem i powidłem”, pomogła i tym razem. Aleksandra bez chwili wahania wybiera czerwoną wstążkę a potem owija nią drewnianą figurkę bez koloru, wesoły, zamaszysty supeł kończy pracę.
– Gdy odzyskam spontaniczność, będę figurką w czerwonym kimonie a może wirującym derwiszem……. – uśmiecha się Aleksandra
