
Ewa nie wykorzystuje swoich potencjałów – to objaw, który towarzyszy jej właściwie od zawsze – ma rożne umiejętności i nauczyła się z nich nie korzystać. Mówi, że prawdopodobnie jest to lęk przed oceną a ja czuję, że istota problemu może być gdzie indziej. Swoją drogą to niesamowite jak często pacjenci (w dobie Internetu) przychodzą do gabinetu z ugruntowaną autodiagnozą.
Zamiast brać pod lupę lęk przed oceną, przyglądamy się dlaczego Ewa nie wykorzystuje swoich potencjałów. Na stole pojawiają się dwie figurki – kobieta w niebieskiej marynarce (to ona) i duży dinozaur (to objaw).
– Soi tak blisko, że nie tylko widzę jego otwartą paszczę, ale czuję smoczy oddech na ramieniu…..jest przerażający – mówi
Ewa próbuje znaleźć miejsce, w którym będzie się czuła bardziej komfortowo, ale nie potrafi – albo stara się kontrolować dinozaura, albo staje zbyt blisko krawędzi stołu, co grozi upadkiem. Proponuję, żeby stanęła tyłem do dinozaura, wtedy będą patrzeć w zupełnie innych kierunkach.
– Czuję, że przestał się mną interesować….teraz patrzy tym swoim wzrokiem na coś innego….
– Na co patrzy?
Ewa na linii wzroku dinozaura ustawia pionek szachowy i mówi
– Na moje plany………zaczyna się robić nerwowo…..wie co mi się udało a co nie……
I tak dochodzimy do momentu narodzin dinozaura. Ewa wychowała się w domu, w którym, często słyszała od mamy i babci – nie ciesz się, bo nic z tego może nie wyjść, jak się cieszysz to zapeszysz, dopóki nie masz czarno na białym to nic nie wiesz, lepiej być ostrożnym, bo upadek z wysokiego konia bardziej boli. Wyrastała wśród takich i im podobnych przekonań i szybko nauczyła się nie mówić ani o swoich planach ani o wynikach, bo tak było bezpieczniej. Bała się rozczarować rodzinę i siebie. Nauczyła się zamrażać radość, otwartość, ciekawość. Sięganie po więcej podyktowane było koniecznością walki a nie przyjemnością tworzenia. Zresztą lepiej nie planować za dużo….
Patrzę na nowy obraz, w który dinozaur stoi tyłem do Ewy i jest zajęty pionkiem szachowym
– Mam dobrą wiadomość. Teraz dinozaur patrzy na Twoje stare plany, nowych jeszcze nie ma – przed tobą jest pusta przestrzeń – dopiero zaczniesz je tworzyć… – mówię
– To prawda – Ewa się uśmiecha
Bardzo trudno jest tworzyć z rozmachem, żyjąc (myśląc) w trybie przetrwania i koncentracji na zagrożeniach, bez wiary w to, że się uda, bez radości z planowania i samego procesu tworzenia. Co można w tej sytuacji zrobić? Uświadomić sobie jakie mamy przekonania (i skąd się biorą) a potem poddać je weryfikacji – spojrzeć na świat swoimi oczyma i stworzyć nowe, własne przekonania, które od tego momentu będą wpływały na nasze życie. Tak zrobiła Ewa.
